Dzień z życia przedstawiciela medycznego

Z głębokiego snu wybija mnie budzik. Jest godzina 7.00. Otwieram powoli oczy i leżąc jeszcze w łóżku zastanawiam się, gdzie mam jechać. Czas płynie, więc pora wstawać. O 7.40 wychodzę z domu. Jadę dziś do Olesna, to jakaś godzina jazdy autem w jedną stronę. Pogoda jest piękna. Świeci słońce, więc otwieram szybę w samochodzie.

Do pierwszej poradni przyjeżdżam o 8.45. Wchodzę do środka. Na wąskim korytarzyku kłębi się tłum pacjentów. Są tam cztery gabinety lekarskie, dwa po jednej stronie korytarza i dwa po drugiej. Zajmuję sobie kolejkę pod dwoma gabinetami, a pod trzecim siadam i czekam. Przed mną 4 osoby, czekam około 30 minut. Wchodzę do środka. Potem szybko lecę do kolejek, które sobie wcześniej zająłem i dzięki temu sprawnie wchodzę do kolejnych lekarzy. Zostaje mi tylko jeden, który akurat wyszedł na przerwę śniadaniową. Mam szczęście, rozmawiam z nim w pomieszczeniu socjalnym. Ufff, poszło sprawnie. Jadę dalej.

Odwiedzam aptekę. Wystawiam w niej materiały reklamowe. Jest godzina 12.00. W następnej poradni jest zaledwie kilka osób, więc spokojnie czekam na moją kolej. Rozmawiam z pacjentką w kolejce, dzięki temu czas płynie szybciej. Odwiedzam następne dwie osoby. Wychodząc z poradni patrzę na moją listę osób, które mam jeszcze odwiedzić. Skreślam te, u których byłem, zostają jeszcze 4 wizyty lekarskie i 3 apteczne. Pędzę dalej.

Jest już godzina 13.00. Pora pojechać do szpitala. Muszę się spieszyć, zależy mi, żeby wszystkich zastać, bo następnym razem będę tu za dwa tygodnie. Podjeżdżam pod szpital i już po autach widzę, że wszyscy lekarze są na miejscu. Super, teraz tylko trochę biegania za nimi po oddziale. Na szczęście każdy znalazł dla mnie czas. Dziś jeszcze tylko 3 apteki i do domu…

Jestem po pracy, jest godzina 15.30. Czeka mnie jeszcze droga do domu i te nudne raporty. Musze wysyłać je codziennie. Odbiorę jeszcze maile z biura i zobaczę, co nowego słychać w firmie. A jutro wszystko od nowa… Mogę sobie wszystko dokładnie rozplanować. Kocham ten pęd i tę niezależność.

0 Odpowiedzi do “Dzień z życia przedstawiciela medycznego”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź